Pedagogia emocji – wychowanie – trudny kawałek chleba

Sensem życia jest dobre postępowanie, a nie szukanie dobrego nastroju. Sfera emocji i uczuć to jedna z najważniejszych sfer w wychowaniu. W wieku rozwojowym uczucia i emocje bywają czasem silniejsze nawet niż popędy. Wiele chłopców i dziewcząt krzywdzi siebie i innych ludzi właśnie wskutek niedojrzałości w tej sferze. Nieszczęśliwe zakochania, uzależnienia, stany depresyjne, rozpacz, przemoc i agresja, dążenie do osiągnięcia dobrego nastroju „na skróty”, a zatem w inny sposób niż dzięki mądremu postępowaniu, to najczęstsze zagrożenia, które mogą doprowadzić do śmiertelnych uzależnień albo do wchodzenia w toksyczne więzi z niedojrzałymi ludźmi. Roztropna pomoc wychowawcza w sferze emocji i przeżyć może dosłownie uratować komuś życie.

1. Emocje: informacje, które motywują.

Emocje to jakby wewnętrzny przyjaciel, który mówi nam prawdę o nas i mobilizuje nas do skorzystania z tej prawdy. Emocje, obok myślenia, są drugim istotnym elementem ludzkiej psychiki. Można je zdefiniować jako sposoby przeżywania wszystkiego, co dzieje się w nas i wokół nas. Emocje związane są z reakcją człowieka na własne zachowania i potrzeby, a także na sytuacje zewnętrzne, które mają na niego wpływ. W zależności od okoliczności reakcje te wyrażają się poprzez przyjemne odczucia – na przykład satysfakcję, poczucie bezpieczeństwa, zaufania czy pewność siebie – albo poprzez przeżycia bolesne, jak: niepokój, wstyd, depresja, gniew, nienawiść. W każdym przypadku emocje spełniają ważną funkcję, gdyż staja się dla nas cennym źródłem informacji o naszym aktualnym położeniu. Informacje te są tym cenniejsze, że w dużej mierze pozostają niezależne od naszej woli, od naszych przekonań, oczekiwań czy pragnień. Człowiek nie ma bowiem bezpośredniej władzy nad emocjami. Nie może ich sobie po prostu nakazać czy zakazać.

Emocje można porównać do rozgłośni radiowej, która nadaje informacje o nas samych, ale jest od nas niezależna. Mamy wtedy tylko dwie możliwości korzystać z tych informacji lub wyłączyć radio. Jeśli chcemy postępować w sposób odpowiedzialny, to powinniśmy z odwagą i otwartością korzystać z informacji, które docierają do nas drogą emocjonalną. Im większy mamy dostęp do informacji o nas samych i o naszym położeniu, tym większe mamy szanse na właściwe postępowanie i na poszerzanie zakresu naszej wewnętrznej wolności. Emocje są zatem darem od Boga, gdyż są drugim – obok myślenia – źródłem informacji. Są darem, który umożliwia nam dostęp do prawdy o naszym życiu. Dar ten okazuje się szczególne potrzebny i cenny wtedy, gdy z jakiegoś względu manipulujemy własnym myśleniem w taki sposób, aby nie dostrzegać tych faktów i prawd o nas i o naszym postępowaniu, które stawiają nam trudne wymagania i które zobowiązują nas do zmiany życia. Emocje oprócz informacji niosą ze sobą energię i motywację do działania w kierunku pozytywnym i do powstrzymywania się od działań szkodliwych.

Gdy zrobimy coś dobrego, to towarzysząca temu satysfakcja mobilizuje, by dalej tak postępować. Z kolei naszym niewłaściwym zachowaniom towarzyszy niepokój, ból czy gniew. Tego typu przeżycia mobilizują, by zmienić własne postępowanie czy bolesna sytuację, w której się znaleźliśmy. Takie przeżycia, jak niepokój, rozgoryczenie, gniew czy żal, nie SA więc nieszczęściem, lecz ważną informacją, która stwarza człowiekowi szansę na zmianę błędnego postępowania Lu na przezwyciężenie niekorzystnej sytuacji (KKK 1762). Właściwie wykorzystywane emocje staja się zatem cennym przyjacielem, który nas informuje o naszej sytuacji życiowej i który jednocześnie mobilizuje nas do wykorzystania tych informacji. Gdy człowiek unika kontaktu z emocjami, wtedy nie tylko traci szansę na poznanie samego siebie, ale też ryzykuje, że emocje, których sobie nie uświadamia, zaczną kierować jego myśleniem, postępowaniem i w końcu całym życiem. Człowiek nie może zapanować nad czymś z czego nie zdaje sobie sprawy np. zazdrość.

2. Emocje a moralność i miłość.

Emocje nie podlegają ocenie moralnej, a uczucia nie stanowią istoty miłości. Uczucia same w sobie nie są ani dobre ani złe. Nabierają one wartości moralnej w takiej mierze w jakiej faktycznie zależą od rozumu i od woli (KKK 1767). Ocenie moralnej podlega przede wszystkim nasza postawa wobec przeżywanych emocji, a nie one same. Emocje jako informacja o naszym życiu nie są ani pozytywne a ni negatywne, co raczej radosne lub bolesne (por. KKK 1772). Wszystkie bowiem są pozytywne jako nośniki informacji o naszym życiu. Katechizm podkreśla (KKK 1770), że doskonałość moralna polega na tym, aby człowieka kierowała do dobra nie tylko wola, lecz także jego dążenie zmysłowe, zgodnie ze słowami psalmu: „Moje serce i ciało radośnie wołają do Boga żywego”(Ps 84, 3). Jednocześnie bojaźń przed złem wywołuje nienawiść, wstręt i lęk przed złem przyszłym. Bojaźń ta kończy się smutkiem z powodu istniejącego zła lub gniewem, który się mu sprzeciwia (KKK 1765).Innymi słowy, człowiek dojrzały moralnie cieszy się wszelkim dobrem, a cierpi z powodu zła – doświadczanego lub wyrządzanego innym ludziom.

Człowiek dzięki swym emocjom przeczuwa dobro i przewiduje zło (KKK 1171). Z tego powodu istnieje ścisły związek między uczuciami a miłością. Nie jest sprawą przypadku, że najbardziej intensywne uczucia wiążą się właśnie z miłością, gdyż to miłość stanowi największe pragnienie ludzkiego serca i jest największym dobrem moralnym (por. KKK 1765). Z kolei brak miłości powoduje dotkliwy lęk, cierpienie i rozgoryczenie emocjonalne. Jednak miłość nie jest uczuciem. Gdyby bowiem miłość była uczuciem, to nie byłoby można jej ślubować, gdyż człowiek nie może ślubować ani gwarantować swych stanów emocjonalnych. Ponadto miłość, będąca jedynie uczuciem, stałaby się neutralna moralnie, gdyż takie właśnie są uczucia same w sobie. Tymczasem kochać, znaczy chcieć dla kogoś dobra (KKK 1766). Miłość jest zatem decyzja troski o czyjeś dobro. Decyzją wierną i nieodwołalną. Miłość wywołuje pragnienie nieobecnego dobra i nadzieję na jego uzyskanie. Pragnienie to kończy się przyjemnością i radością z posiadanego dobra (KKK 1765). Radość emocjonalna jest więc jedną z konsekwencji trwania w dojrzałej miłości.

Ulegając emocjom, tracimy zdolność do dojrzałej miłości. Zaczynamy być naiwni bądź okrutni wobec osób, które przeżywają np. : kryzys. Bóg uczy nas miłości która nie kieruje się emocjami. Prawdziwa miłość nie jest ani okrutna ani naiwna. Przykładem może być przypowieść o synu marnotrawnym. Gdy syn odchodzi i okazuje się synem marnotrawnym, wtedy ojciec nie cofa swej miłości (nie jest okrutny), ale też nie pomaga synowi. Nie przeszkadza mu cierpieć na skutek własnych błędów (ojciec nie jest naiwny). Syn wykorzystuje to, że ojciec kieruje się dojrzałą miłością, a nie emocjami, zastanawia się nad swoim życiem i decyduje się powrócić do domu. Gdyby – kierując się emocjami – ojciec był naiwny, czyli gdyby chronił syna przed naturalnymi konsekwencjami jego błędów, wtedy syn nie cierpiałby, ale właśnie dlatego nie miałby powodu, żeby się zastanowić i zmienić. Gdyby natomiast ojciec był okrutny, czyli kierował się jedynie rozgoryczeniem i gniewem, a nie miłością, wtedy syn nie miałby do kogo powrócić (por. Łk 15, 11 – 32).

3. Kryteria dojrzałości w sferze emocjonalnej

Człowiek dojrzały jest świadomy swoich przeżyć, ale nie kieruje się emocjami, lecz prawdą i miłością. Nie można analizować zagadnienia dojrzałości emocjonalnej w sposób abstrakcyjny, czyli w oderwaniu od sytuacji życiowej danego człowieka. Ewentualne napięcia emocjonalne nie muszą automatycznie wskazywać na zaburzenia w tym względzie, lecz mogą być związane z określonymi trudnościami czy sytuacjami, w których zachowanie równowagi emocjonalnej nie jest ani możliwe, ani naturalne. Dojrzała postawa wobec emocji nie oznacza też, że przeżywamy jedynie miłe uczucia i że nie doznajemy żadnych bolesnych stanów emocjonalnych. Taka sytuacja byłaby przejawem zaburzenia, gdyż emocje informują nas o naszej sytuacji życiowej, a w życiu każdego człowieka przynajmniej czasami pojawiają się sytuacje bolesne i niepokojące. Z tego względu także Jezus Chrystus przeżywał bardzo różne stany emocjonalne: od radości i wzruszenia do gniewu, niepokoju i dramatycznego cierpienia w Ogrójcu czy na krzyżu.

Dojrzała postawa wobec emocji oznacza odkrycie, że emocje są wewnętrznym przyjacielem, który mówi mi prawdę (radosną lub bolesną) o mojej aktualnej sytuacji i który mnie motywuje do działania.

Nie wolno uciekać w skrajności: z jednej strony uciszając emocje środkami psychotropowymi, które oszukują i uzależniają, a z drugiej strony nie wolno biernie ulegać emocjom. Emocje nie mogą rządzić człowiekiem. Dojrzały człowiek kieruje się miłością, prawdą i odpowiedzialnością a nie emocjami. Potrzebna jest zatem mediacja rozumu w odniesieniu do przeżywanych emocji. Doskonałość dobra moralnego lub ludzkiego wymaga, by rozum kierował uczuciami (KKK 1767).

Dojrzałość w sferze emocjonalnej oznacza, że bolesne emocje nie są nieszczęściem. Są, natomiast ważną, chociaż właśnie bolesną informacją. Szczęście nie polega na dobrym samopoczuciu emocjonalnym, ale jest konsekwencją życia w miłości i prawdzie. Powinniśmy zatem czynić nie to, co w danej sytuacji jest emocjonalnie przyjemniejsze, lecz to, co jest wartościowsze. Miłość i odpowiedzialność są zwykle trudniejsze niż wygodnictwo i egoizm. Ale wygodnictwo i egoizm prowadzą do postępowania, którego człowiek zaczyna się z czasem wstydzić i żałować. Natomiast wierność miłości i prawdzie owocuje radością, poczuciem bezpieczeństwa i wewnętrznym pokojem.

Jeśli dla kogoś celem życia jest szukanie dobrego nastroju za wszelką cenę, także kosztem sumienia, miłości i prawdy, to taki człowiek będzie coraz bardziej rozgoryczony i nieszczęśliwy. Jeśli natomiast za cel życia uzna ktoś postępowanie na miarę Bożego powołania, na miarę miłości i odpowiedzialności, to taki człowiek może być szczęśliwy, mimo że także w jego życiu będzie nadal miejsce na emocjonalny ból, cierpienie i niepokój.