Zdrowie duszy, zdrowie ciała – korespondencja doktora i proboszcza

Od kilku miesięcy dokucza nam pandemia koronawirusa. Jest ona uciążliwa i niebezpieczna nie tylko dla tych, którzy ulegli zarażeniu. Skomplikowała nam całe życie społeczne. Uniemożliwiła normalne funkcjonowanie. Wiele osób nie wie, jak się odnaleźć w nowej sytuacji. Nie mała część spośród nas lekceważy zagrożenie wypierając je ze świadomości. Ograniczenia pandemiczne zmieniły także sposób wyrażania naszej wiary i wprowadziły utrudnienia w jej praktykowaniu. Na ten temat toczą się nieustanne dyskusje. Mamy do siebie wzajemne pretensje i niespełnione oczekiwania. Niech poniższa wymiana zdań między lekarzem z naszej parafii a proboszczem pomoże nam wszystkim zachować wzajemny szacunek i życzliwość.

 

List pana doktora

Izolatorium Biały Dunajec, 2.12.2020

Szanowny Księże Proboszczu. Od dłuższego czasu zastanawiam się czy i jak mogę się do Księdza zwrócić ze swoimi przemyśleniami i obserwacjami dotyczącymi funkcjonowania Kościoła w okresie pandemii. Z uwagą, choć nie zawsze w obecnej sytuacji pandemicznej i rodzinnej z całkiem bliska, obserwuję działania Kapłanów w naszej parafii, w wybranych parafiach na Podhalu jak i poza naszym rejonem i jako lekarz, powodowany jestem ogromną troską. Przeglądam również zalecenia sanitarne, zalecenia Metropolity Krakowskiego Arcybiskupa Marka Jędraszewskiego dotyczące zasad sprawowania kultu w czasie pandemii, jak również ogłoszenia parafialne. Znajomi, wierni z naszej parafii, niejednokrotnie zwracali się do mnie jako lekarza, z prośbą o wyrażenie opinii dotyczącej zasad bezpiecznego uczestniczenia w liturgii. Jak zapewne Ksiądz wie, aktualnie na Podhalu mierzymy się z końcem drugiej fali pandemii, a system ochrony zdrowia przygotowuje się na przewidywaną trzecią falę pandemii. W szczytowym momencie drugiej fali pandemii lekarze opiekujący się chorymi na Covid-19 w naszym szpitalu doszli do sytuacji, kiedy musieli rozważać decyzje którzy chorzy odniosą największą korzyść z leczenia w Oddziałach z możliwością sztucznej wentylacji, gdyż chorych było więcej niż miejsc. W naszych dotychczasowych obserwacjach medycznych oraz według danych z wywiadu medycznego, wielu chorych na Podhalu mogło i w niektórych przypadkach nadal może, zakazić się podczas nabożeństw w Kościołach naszego regionu. Często wysyp zachorowań z dużym prawdopodobieństwem dało się przypisać, zwłaszcza w początkach drugiej fazy pandemii, niedzielnym nabożeństwom z tradycyjnym licznym udziałem wiernych, bez przestrzegania podstawowych zasad sanitarnych. Niestety, w przynajmniej kilku znanych mi przypadkach, to Kapłani nawoływali do nieprzestrzegania zasada sanitarnych w Kościołach, stawiając siłę wiary i wspólnoty w opozycji do wiedzy medycznej. W naszej rodzinie sami stanęliśmy przed niełatwym wyborem – z jednej strony chęć maksymalnej ochrony Żony w stanie błogosławionym, z drugiej, po niejednej przespanej poza domem nocy gdy po dyżurach z chorymi podejrzanymi o Covid 19 nie byłem pewien czy sam nie będę czynnikiem zakażającym, dla ochrony swoich najbliższych, a czasem dodatkowo w dobrze pojętym minimalizowaniu ryzyka dla innych, w tym wiernych, poszukiwaliśmy Kościoła, w którym na poważnie i w całości były przestrzegane podstawowe zasady sanitarne, takie jak obowiązek noszenia maseczek, możliwość przyjęcia Komunii Świętej na rękę z zachowaniem zasad sanitarnych, czy dodatkowa puryfikacja rąk kapłana przed rozdawaniem Komunii Świętej, poprzez obmycie lub dezynfekcję dłoni. Mimo wielu prób, nie spotkaliśmy takiego podejścia ani w naszej parafii ani w żadnym z nawiedzonych przez nas w tym czasie Kościołów na Podhalu. W tej sytuacji wielokrotnie jeździliśmy do Kościołów poza naszym rejonem, aby w sposób bezpieczny, zgodny z aktualną wiedzą medyczną, z maksymalną ochroną uczestników liturgii przed możliwością transmisji koronawirusa, móc przyjąć Komunię Świętą. Nie ukrywam, że dla mnie jako lekarza, jak i dla wielu moich koleżanek i kolegów w pracy, taka sytuacja w Kościołach jest trudna do zaakceptowania. Wielu moich znajomych z ochrony zdrowia, widząc czasem wręcz świadomą postawę Kapłanów ignorujących podstawowe zalecenia lub stawiających je w opozycji do wiary, zwątpiło i przestało praktykować. Mi również bardzo trudno jest zrozumieć dlaczego często nie jest możliwe wydzielenie na niedzielnej mszy, przy rozdawaniu Ciała Chrystusa, Kapłana który będzie rozdawał Komunię Świętą wyłącznie do ust od tego, który będzie udzielał Komunii wyłącznie na rękę. Można też nauczyć wiernych szacunku, zasad i kolejności przyjmowania Ciała Chrystusa – najpierw wierni przyjmujący na rękę, potem do ust. System mieszany, którego byłem świadkiem w naszej parafii i kilku innych podhalańskich parafiach, z punktu widzenia epidemiologii jest pozbawiony sensu i spowodował, że do Komunii przystępowałem duchowo, zalecając ten sposób uczestniczenia w Eucharystii również mojej rodzinie. Z punktu widzenia potencjalnej transmisji wirusa, ważnym i medycznie uzasadnionym byłoby włączenie dodatkowego umycia rąk przez Kapłana przed i po rozdaniu Komunii. Mam na myśl pełne mycie dłoni odkażającym mydłem lub nawet płynem chirurgicznym do dezynfekcji dłoni. Takie postępowanie, zwłaszcza w przypadku zastosowania specjalistycznych płynów dezynfekcyjnych, pozwala na długotrwałą ochronę, która działa nawet mimo przypadkowego dotknięcia ust lub dłoni osoby komunikowanej. Umycie rąk po zakończeniu obrzędu rozdawania Komunii miałoby za zadanie dodatkową ochronę samego Kapłana/Szafarza. Kolejną kwestią jest przestrzeganie obowiązku zakrywania ust. W przypadku chorób przenoszonych drogą kropelkowa, do których należy wywołujący pandemię koronawirus, zakrywanie ust i nosa jest jednym z podstawowych sposobów na ograniczenie zasięgu transmisji wirusa. W swoich poszukiwaniach na Podhalu nie spotkałem się do tej pory z Kościołem, w którym Księża z delikatnością lecz stanowczo wymagaliby tego od parafian, poza suchym przeczytaniem odgórnych zaleceń. Do rozważenia również mogło by być zwiększenie ilości sprawowanych nabożeństw, zwłaszcza w niedzielę i nadchodzące dni świąteczne. Zdaję sobie sprawę, że jest to dodatkowy trud dla Kapłanów oraz że ilość Mszy Świętych odprawianych przez Kapłana w jednym dniu jest ograniczona. Niemniej w obecnej sytuacji, przy zachowaniu proponowanego postępowania sanitarnego i wprowadzonych odgórnie ograniczeniach ilości wiernych, liczba uczestników nabożeństw w obrębie kościoła jest na tyle mała, że jeden Kapłan powinien wystarczyć do sprawnego i bezpiecznego rozdania Komunii Świętej, z ewentualnym wsparciem Szafarza jeśli wprowadzony by został system dwóch kolejek.

Drogi Księże Proboszczu,

obecnie sam walczę COVID -19, którym w zmęczeniu prawdopodobnie zaraziłem się od moich pacjentów, wypełniając swoje powołanie. Medycznie uzasadnione ograniczenie ekspozycji rodziny na zakażenie wirusem, pozwoliło nam bezpiecznie przyjąć na świat naszego trzeciego syna. Zapewne duża część z nas przejdzie tą infekcję zanim pojawi się szczepionka. Jednak przez te proste zasady sanitarne, przez przypominanie wiernym o tym, że przestrzeganie zasad jest oznaką miłości bliźniego oraz przez odpowiedzialną postawę Kapłanów przy rozdawaniu Komunii Świętej, możemy ochronić starszych, schorowanych, kobiety w ciąży i małe dzieci. Tych najbardziej narażonych. Możemy w ten sposób pozwolić im doczekać do czasu możliwych szczepień, lub przynajmniej przez spowolnienie przebiegu pandemii, zabezpieczyć możliwości odpowiedniego leczenia w Oddziałach Szpitalnych. Jeśli Ksiądz widziałby potrzebę mojej pomocy w kwestiach związanych z bezpieczeństwem w czasie pandemii jestem otwarty na rozmowę lub korespondencyjną wymianę myśli i spostrzeżeń,

Z poważaniem,

Wojciech Panz

 

Odpowiedź proboszcza

Szanowny Panie Doktorze,

bardzo serdecznie dziękuję za Pana list przepełniony troską o zdrowie kapłanów i wiernych w naszej parafii oraz głębokim szacunkiem dla tajemnic sprawowanych w czasie liturgii. Gratuluję kolejnego potomka i całej rodzinie życzę z tej okazji wiele szczęścia.

Co do Pańskich uwag na temat zaniedbań z naszej strony w przestrzeganiu norm sanitarnych pragnę wyjaśnić, że:

  1. w naszym kościele nie spotka Pan kapłana nawołującego do lekceważenia maseczek, dystansu lub dezynfekcji rąk;
  2. w kościele w Rabie Wyżnej do wyjątków należą osoby, które nie zasłaniają ust i nosa (o ile na początku pandemii musiałem na to zwracać uwagę i kilkakrotnie upominać nawet służbę liturgiczną, która wówczas reagowała wzruszeniem ramion i bezczelnym uśmiechem, o tyle w ostatnich miesiącach zdarzy się czasem wypatrzeć na kościele pojedynczą osobę bez maseczki);
  3. od początku pandemii przy tabernakulum stoi pojemnik z płynem do dezynfekcji i taki sam w zakrystii – kapłani dezynfekują ręce przed wyjściem do ołtarza i w trakcie liturgii (nie musi to być widoczne dla wiernych, ale nie zmienia to skuteczności dezynfekcji);
  4. próbowaliśmy wychować wiernych do rozdzielenia dwóch sposobów rozdawania Komunii Św., ale bezskutecznie – nieliczni przyjmują Eucharystię na rękę i startują do niej w różnych momentach rozdawania, choć prosiliśmy by podchodzili na początku; nie ma sensu oddelegowanie jednego kapłana do tego sposobu rozdawania Komunii, bo miałby do obsłużenia np. 3 osoby, a drugi kapłan w tym czasie rozdawałby 30 osobom;
  5. rozsądek podpowiada nam, że dezynfekowanie rąk przez rozdającego Komunię Św. na rękę ma sens tylko wówczas, gdy wierny przed wyciągnięciem po Nią swojej ręki także zdezynfekowałby swoje dłonie – przecież przed przyjęciem Komunii dotykał nimi niezbyt sterylnych ławek, swojej maseczki, itp.
  6. wykorzystanie nadzwyczajnych szafarzy do rozdawania Komunii w czasie liturgii zakłada, że oni zechcą to czynić – założenie to nie zawsze jest oczywiste;
  7. co do ilości mszy św.  w naszej parafii – w dni powszednie zdarzają się nam koncelebry, które moglibyśmy rozdzielić na dwie osobne msze św., ale wynikają one zazwyczaj w ostatniej chwili, i nieregularnie; w niedziele nawet przed pandemią odprawialiśmy tyle mszy, na ile pozwala nam prawo kanoniczne – nie widzę możliwości  zwiększenia ilości mszy w niedzielę bez zaangażowania dodatkowego kapłana;
  8. o ilości wiernych dopuszczonych do udziału w liturgii wywieszamy aktualne informacje na drzwiach kościoła, a po każdej zmianie w tym zakresie informujemy ludzi przed każdą mszą; niestety, w tym względzie nieposłuszeństwo wiernych i lekceważenie piątego przykazania Dekalogu boli mnie bardziej niż puste ławki w kościele. Autorzy ograniczeń ilości osób nie dali żadnych narzędzi proboszczom do egzekwowania obowiązujących przepisów (powinienem postawić ochroniarzy przy drzwiach – ale skąd ich wziąć?).

Pański list porusza kwestie, którymi wszyscy żyjemy i o których wszyscy rozmawiamy. Nie zaskoczy Pana zapewne stwierdzenie, że nie wszyscy wierni uczęszczający do naszej świątyni podzielają Pański punkt widzenia. My jako księża jesteśmy oskarżani z jednej strony o zmuszanie ludzi do noszenia maseczek w kościele, a z drugiej że pozwalamy na niezasłanianie ust i nosa. Ludzie mają do nas pretensje o to, że zamykamy kościoły, a także o to, że nie przestrzegamy limitów osób mogących się pomieścić w kościele. Dla zwiększenia świadomości naszych parafian, chciałbym Pana prosić o zgodę na zamieszczenie treści Pańskiego listu na stronie naszej parafii wraz z odpowiedzią, której niniejszym Panu udzielam.

Z modlitwą i nadzieją na lepsze czasy

ks. Dariusz Ostrowski