Czas sposobny, czas zbawienia

Dla kochającego Boga
byliśmy warci nie tylko tego,
żeby Syn Boży stał się Synem Człowieczym,
ale również tego, że umarł za nas na krzyżu.
o. Jacek Salij OP

To tu, to tam słyszymy jak to katolicy zza naszej zachodniej granicy przeżywają Wielki Post. Praktycznie od pewnego czasu okres ten nie różni się od czasu zwykłego „w ciągu roku”, może tylko tym, że przed Wielkim Tygodniem odprawiane są nabożeństwa pokutne. I to wszystko.

Wydaje się, że jesteśmy mniej „postępowi”. Na szczęście! Od Środy Popielcowej, która gromadzi wierzących w kościele, choć jest to normalny dzień roboczy, wchodzimy w zupełnie inny nastrój. Przyjmujemy szczyptę popiołu, znak znikomości, przemijania i bierzemy ze sobą gdzieś głęboko w sercu Chrystusowe wezwanie: nawróćcie się i wierzcie w Ewangelię! Przyjmujemy, bo nie mamy złudzeń, że to prawda. I to, że prochem jestem i w proch się obrócę. I to, że każdy z nas ciągle nawrócenia potrzebuje – jak powietrza, chleba czy słońca. Tego nas ciągle w Kościele uczą. Od pierwszego pacierza: odpuść nam nasze winy, od nieustannego: uznajmy przed Bogiem, że jesteśmy grzeszni – na początku każdej Mszy Świętej.

Wielki Post. By dobrze przeżyć ten święty czas, trzeba naszego pokornego zasłuchania w Słowo Boże, które jest żywe i skuteczne, ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny. To Słowo ma moc nawrócić każdego, nawet takiego, dla którego z ludzkiego punktu widzenia nie ma już szans. To czas naszego częstszego i żarliwego uczestniczenia w nabożeństwach Drogi Krzyżowej, Gorzkich Żali. Nade wszystko, przekleństwem byłoby dla człowieka stracić w tych dniach z oczu kapłana siedzącego w konfesjonale, i w ten sposób wzgardzić Miłosierdziem Bożym. Niech nasze uprzedzenia, wstyd z powodu naszych grzechów nie zamykają nam drogi do zbawienia. Koniecznie – spowiedź wielkopostna winna być tak szczera jakby miała być ostatnią spowiedzią w naszym życiu.

Wielki Post to czas rekolekcji parafialnych, są one okazją do głębszej modlitwy i refleksji nad życiem, które pędzi. Są powrotem do pierwszych pytań: Po co? Dlaczego? Jaki sens ma moje życie w tym świecie bez sensu? Są jeszcze jedną próbą odnalezienia siebie w odwiecznym planie Bożym. Są wewnętrznym odrodzeniem, umocnieniem, odnowieniem swojego przymierza z Bogiem. Rekolekcje są wreszcie ogromną pomocą dla tych wszystkich, którzy nie chcą się poddać, próbują jeszcze raz dotknąć choćby płaszcza Tego, który może przebaczyć, uleczyć, uczynić wszystko nowym, umocnić oraz wlać pokój i nadzieję w serce.

Wielki Post jest czasem, gdy trzeba zdobywać się na to, co jest bardzo trudne. Nie wolno się bać tego słowa, którego świat nie rozumie – umartwienie. Jesteśmy wezwani, by ciągle się uczyć umierania dla grzechu, by żyć w wolności dzieci Bożych. Potrzeba naszej odwagi i mocnej woli, aby przeciwstawić się swoim własnym zachciankom, złym upodobaniom i przyzwyczajeniom. Umieć panować nad sobą – to duża rzecz! Tak jest na przykład z postem. Obowiązuje wszystkich, co nigdy obżarstwem nie zgrzeszyli. Obecnie przepisy postne są tak łagodne, więc może warto samemu sobie wyznaczyć własne normy ograniczeń, które mogą więcej kosztować niż rezygnacja z pokarmów mięsnych czy słodyczy. Rezygnacja z palenia papierosów, spożywania alkoholu, plotkowania, zwalniania się przez lenistwo z obowiązków szkolnych, oglądania telewizji lub nałogowego przesiadywania przed komputerem.

Zapewne przyjdzie pokusa na wielu z nas: po co ten trud, nie dam rady, nie mam ochoty. Wtedy niech te słowa pomogą i dodadzą Ci sił: Ten, który przeszedł tą drogą pierwszy, też przeżył to samo – nie mógł sobie nawet potu z czoła obetrzeć, bo ręce Mu skrępowano. Spróbuj razem z Nim dźwignąć swój krzyż, będzie lżej, bo nie samotnie, we dwoje. Pomyśl: Jemu też było lżej, gdy Szymon przynaglony przez żołnierzy, zdjął z Jego ramion krzyż, który dźwignął. Przyjął wtedy tę pomoc, żebyś teraz miał prawo powiedzieć: Panie widzisz, że za ciężko, sam nie potrafię.

Ks. Norbert Sarota