1122 kilometry modlitwy i zwiedzania

W dniach 13-14 października 50 parafian wraz z ks. Leszkiem wybrało się na weekendową pielgrzymkę do wspaniałych sanktuariów.

Zbiórka o 2.30

Niby wcześnie, ale kto rano wstaje… na pewno ogląda piękne widoki i może się przejechać „nową zakopianką”. A tak całkiem poważnie to do Kalisza dotarliśmy znacznie wcześniej niż się tego spodziewaliśmy, a to wszystko dzięki wspaniałemu kierowcy – dziękujemy Panie Piotrze.

Rok jubileuszowy

Papież Franciszek ustanowił Nadzwyczajny Rok Świętego Józefa Kaliskiego w narodowym sanktuarium św. Józefa w Kaliszu. Będzie trwał do 6 stycznia 2019 r., czyli święta Objawienia Pańskiego. W tym czasie wierni przybywający do kaliskiej bazyliki będą mogli uzyskać odpust zupełny. Postanowiliśmy skorzystać z tej okazji i zarazem odwiedzić to piękne sanktuarium. Po Eucharystii, którą sprawował bp Łukasz Buzun, wysłuchaliśmy historii sanktuarium i modliliśmy się przed cudownym obrazem. Bardzo wymowna była wizyta w krypcie pod kościołem, która poświęcona jest księżom więzionym w obozach koncentracyjnych, niesamowite wrażenie zrobiły na nas różańce wykonane z części rozbitego samolotu czy z chleba obozowego.

Droga w lesie

Po drodze do Lichenia zatrzymaliśmy się w Lesie Grąblińskim w który po raz ostatni objawiała się Pani Licheńska. Przez wiele lat jej wizerunek zawieszony na jednej z sosen był obiektem modlitw okolicznej ludności. Tam też odprawiliśmy Drogę Krzyżową.

Narodowe Sanktuarium

Licheń ze swoją wspaniałą historią jest jednym z najczęściej odwiedzanych sanktuariów w naszym kraju. Nasze zwiedzanie rozpoczęliśmy od parafialnego kościoła św. Doroty w którym przez 150 lat znajdował się cudowny obraz Matki Bożej. Nawiedziliśmy groby Tomasza Kłossowskiego i Michała Sikatki, którym objawiała się Maryja tuląca Orła Białego do piersi. W niewielkiej kaplicy zatrzymaliśmy się przed niezwykłym krucyfiksem. Podczas II wojny światowej w kościele św. Doroty w Licheniu hitlerowcy urządzili szkołę dla chłopców z Hitlerjugend. Młodych Niemców zaprawiano – w okrucieństwie. Kiedy w lipcu 1944 roku chłopcy zaczęli się skarżyć swojej wychowawczyni Bercie Bauer, że w kościele „coś ich straszy” wymierzyła ona z pistoletu i strzeliła do krucyfiksu. „Gdyby Bóg istniał, powinien natychmiast mnie ukarać” – powiedziała. Kilka godzin później, kiedy jechała na stację kolejową do Konina, przelatujący samolot – prawdopodobnie niemiecki, ostrzelał jej wóz. Berta Bauer zginęła na miejscu. Nawiedziliśmy także licheńską Golgotę. Później zwiedzaliśmy zakątki największej w Polsce bazyliki, w której nawet drobne detale opowiadają o potędze i wierze naszego narodu. Trasa kończyła się w obłokach na 31 piętrze wieży, skąd podziwialiśmy piękne widoki. Niektórzy pokusili się nawet aby na górę dostać się po schodach – ciekawe czy to dla sprawdzenia kondycji fizycznej czy za pokutę?

Jak w Lourdes

Po zwiedzaniu był czas na odpoczynek i obiadokolację. Na tym jednak dzień się nie kończył. Na 21.00 wybraliśmy się do bazyliki na Apel Maryjny. Godzinne nabożeństwo zakończyło się procesją ze świecami wokół placu przed bazyliką, podobnie jak ma to miejsce w francuskim sanktuarium. Mimo późnej pory wcale nie było zimno, modlitwa rozpaliła nas na dobre.

Miasto na wodzie

Po porannej Mszy św. w kościele św. Doroty i śniadanku udaliśmy się do Biskupina. Prawie dwugodzinny spacer po parku archeologicznym bardzo poszerzył wiedzę o naszych przodkach. Fragmenty prehistorycznego grodu odnalazł tu przypadkowo miejscowy nauczyciel – Walenty Szwajcer, w efekcie czego miejsce to stało się jednym z najbardziej znanych rezerwatów archeologicznych w Europie. Osada, której zrekonstruowany fragment dzisiaj dostępny jest dla turystów, powstała prawdopodobnie około 700 lat p.n.e. Była to owalna osada założona na niewielkiej wyspie.

Drewniane arrasy

Opuszczając Biskupin na chwilę zatrzymaliśmy się w kościele św. Mikołaja w Gąsawie. Ta niewielka miejscowość kryje unikalny zabytek. Drewniany kościółek z przepięknymi malowidłami. W latach 1998-1999 podczas ostatniej restauracji architektury kościoła natrafiono na barokowe malowidła ścienne, które odsłonięto w kilku etapach w latach 2000-2002. Zabytkowe malarstwo ścienne pochodzi z czterech różnych faz chronologicznych. Najstarsze są z XVII wieku. Podczas prac nie doszukano się autorstwa tych pięknych iluzjonistycznych, wielowarstwowych dzieł. Duże połacie malowideł historycy sztuki i konserwatorzy nazywają arrasami, gobelinami. Obok scen z Ewangelii, szereg postaci świętych, girland z kwiatów i owoców oraz florystyczne kartusze z inskrypcjami.

Pierwsza stolica

Z racji, że nasza pielgrzymka odbywa się w roku 100-lecia odzyskania niepodległości nie brakowało w niej wątków narodowych. Jednym z nich była wizyta w Gnieźnie – pierwszej stolicy Polski. Nasze kroki skierowaliśmy do katedry na wzgórzu Lecha. Nawiedziliśmy grób św. Wojciecha i słynne Drzwi Gnieźnieńskie przedstawiające sceny z jego życia. Trochę pobawiliśmy się w grupę studentów. Pielgrzymi otrzymali mini przewodniki i mieli za zadanie sami oprowadzić się po katedrze.

Od Maryi do Maryi

Czas wracać do Raby. Przed nami długa droga, którą urozmaicaliśmy modlitwą śpiewem i filmami religijnymi. I jeszcze jedna niespodzianka, która nie była ujęta w planie. Po drodze zatrzymaliśmy na Jasnej Górze, gdzie mieliśmy godzinkę, aby jeszcze raz powierzyć wszystkie nasze intencje Czarnej Madonnie.

Wielkie dzięki za wspólnie spędzone kilometry.