Rola współczesnego chrześcijanina w Europie

Europa winna otworzyć wartościom chrześcijańskim, a zatem i Chrystusowi granice państw, systemów politycznych i ekonomicznych, granice sumień i serc ludzkich. Pozwólmy Chrystusowi mówić do nas.

Wszystko zależy od tego kim ja chcę być, biernym obserwatorem przemian gospodarczo – politycznych dokonujących się na moich oczach, tylko turystą któremu otworzono granice do innych państw, pracownikiem wagabundą który zjeździł już pół świata w poszukiwaniu łatwych pieniędzy czy wreszcie Europejczykiem zakorzenionym w wierze i Tradycji przodków. W tym względzie nie można niczego narzucać, oceniać, krytykować bo każdy z nas jest odpowiedzialny za wspólne dziedzictwo i tę ojcowiznę której na imię Polska.

Współcześnie panuje trend, aby wszystko reklamować, przekonywać, upiększać byle tylko przynęta chwyciła haczyk. Polska nie musi się wstydzić swojej bogatej spuścizny, ale nie może też oglądać tylko „czubek własnego nosa”. Potrzeba inspiracji i jakiegoś Bożego natchnienia – jak zaprosić do wzajemnego ubogacania się PRAWDZIWYMI i NIEPRZEMIJAJĄCYMI WARTOŚCIAMI pomiędzy państwami członkowskimi. Po upadku komunizmu w Polsce zaczęto lansować tezę o konieczności powrotu do Europy. Oczywiście, były uzasadnione racje, które przemawiały na rzecz takiego postawienia kwestii. Niewątpliwie bowiem system totalitarny narzucony ze Wschodu oddzielał nas od Europy. Tak zwana „żelazna kurtyna” była tego wymownym symbolem. Równocześnie jednak, z innego punktu widzenia, teza o powrocie do Europy nie wydawała się poprawna, również do ostatniego okresu naszej historii. Chociaż bowiem politycznie zostaliśmy oddzieleni od reszty kontynentu, to przecież Polacy nie szczędzili w tych latach wysiłku, aby wnieść własny wkład w tworzenie nowej Europy. W tym kontekście trzeba wspomnieć o heroicznej walce z nazistowskim agresorem w roku 1939, a także powstania, jakim w 1944 roku Warszawa zareagowała na horror okupacji. Polska cały czas jest w Europie, gdyż aktywnie uczestniczyła w jej tworzeniu. Będąc wobec pytania o rolę chrześcijanina w dzisiejszej Europie nie sposób przejść obojętnie obok refleksji o wkład naszego Narodu w formowanie tak zwanego ducha europejskiego. Sięgając w daleką przeszłość, można powiedzieć, że to współtworzenie zaczęło się już od chrztu Polski, a zwłaszcza od Zjazdu Gnieźnieńskiego w tysięcznym roku. Przyjmując chrzest z pobratymczych Czech, pierwsi władcy Polski piastowskiej tworzyli w tym miejscu Europy strukturę państwową, która pomimo swoich historycznych słabości zdołała przetrwać napór z Zachodu (niemiecki Drang nach Osten). Żyjące na ziemiach na zachód od Polski plemiona słowiańskie uległy tej presji. Polska zaś była zdolna przeciwstawić się i stała się wręcz bastionem dla różnych zewnętrznych naporów. Polacy uczestniczyli także w rozwoju historii naszego kontynentu, broniąc go również zbrojnie. Wystarczy choćby przypomnieć bitwę pod Legnicą, gdzie Polska zatrzymała najazd Mongołów na Europę, czy cała sprawa kzyżacka, która znalazła swój rezonans na Soborze w Konstancji. Wkład Polski nie miał wyłącznie charakteru militarnego, również na płaszczyźnie kultury Polska wniosła własny wkład w tworzenie Europy.

Nie nawracanie mieczem, ale przekonywanie – Plus ratio quam vis –to złota zasada Uniwersytetu Jagiellońskiego, który dla kultury europejskiej miał olbrzymie zasługi, trzeba wspomnieć na tym miejscu o szkole w Salamance, czy postać Pawła Włodkowica. Tytuł artykułu to temat rzeka, dlatego na tym pozostanę. Chrystus powiedział kiedyś do Apostołów, posyłając ich na krańce ziemi: Będziecie moimi świadkami (Dz 1, 8). Wszyscy chrześcijanie są wezwani do świadczenia o Chrystusie, bez względu na szerokość geograficzną, pochodzenie, traktaty czy ustawy obowiązujące w danym kraju. Czym była by dzisiaj i kiedyś Polska bez chrześcijaństwa, jakie byłoby jej znaczenie na mapie politycznej Europy i świata, gdyby nasi praojcowie nie zostali zanurzeni w wodach chrztu świętego. Chrześcijanin to ten który jest naznaczony imieniem Chrystusa, to ten który jest świadkiem Chrystusa, to ten który niesie innym Chrystusa. Musi ciągle być żywe wśród nas przekonanie, że to Bóg jest najwyższym gwarantem godności człowieka i jego praw. To przekonanie w żadnym wypadku nie może ulec dewaluacji. W czym tkwi diabeł? W tym, że zbyt łatwo ulegamy bezkrytycznie wpływom negatywnych wzorców kulturowych rozpowszechnianych na Zachodzie, gubiąc własną tożsamość. Dla Europy Środkowo – Wschodniej, w której tendencje te mogą jawić się jako rodzaj promocji kulturowej, jest to dzisiaj jedno z najpoważniejszych wyzwań. Myślę, iż właśnie z tego punktu widzenia toczy się tutaj jakieś wielkie duchowe zmaganie, od którego zależeć będzie oblicze Europy tworzące się na początku tego tysiąclecia. Kiedy Pan Jezus ustanowił Eucharystię podczas Ostatniej Wieczerzy powiedział: To czyńcie na moją pamiątkę. Pamiątka mówi o pamięci. Tak więc Kościół jest poniekąd żywą „pamięcią” Chrystusa: Chrystusowego misterium, Jego męki, śmierci i zmartwychwstania, Jego Ciała i Krwi. Tę „pamięć” realizuje się poprzez Eucharystię. Wynika stąd , że chrześcijanie, celebrując Eucharystię, to jest przywołując na „pamięć” swego Pana, nieustannie odkrywają swoją tożsamość. Owa „pamięć” pozwala człowiekowi rozumieć siebie w jakimś najgłębszym zakorzenieniu, a zarazem w ostatecznej perspektywie swego człowieczeństwa.
Pozwala ona również rozumieć różne wspólnoty, w których kształtują się jego dzieje: rodzinę, ród i naród. Pozwala też wniknąć w dzieje języka i kultury, w dzieje wszystkiego, co jest prawdziwe, dobre i piękne.

Jaka jest dzisiaj rola współczesnego chrześcijanina? Odpowiedź jest prosta – nieść Chrystus na krańce ziemi i być Jego świadkiem. Nie stawiać Chrystusowi granic, ale je otwierać – otwierać granice państw, systemów politycznych i ekonomicznych, granice sumień i serc ludzkich. I ocalić tożsamość chrześcijanina i Polaka.,

KS. NORBERT SAROTA