Pedagogia seksualności

Tylko ten kto zachowuje pierwszych pięć przykazań, potrafi dojrzale kierować swoją seksualnością. Wielu wychowanków już na starcie w dramatyczny sposób komplikuje sobie życie, ponieważ nie potrafią oni w odpowiedzialny sposób kierować własną seksualnością. W tej sferze krzywdy wyrządzone samemu sobie czy innym ludziom mogą być aż tak wielkie i nieodwracalne, że zachowania seksualne regulowane są nie tylko normami moralnymi i obyczajowymi, ale nawet kodeksem karnym.

Obecnie modne jest mylenie wychowania seksualnego z tak zwaną „edukacją” seksualną czy z „uświadamianiem” seksualnym. Tymczasem głównym problemem nie jest to, że wychowanek zbyt mało wie o tych sprawach, lecz to, że brakuje mu jasnych zasad moralnych oraz dyscypliny, a także dorastania do odpowiedzialnej miłości, która najlepiej chroni wychowanka przed krzywdami w sferze seksualnej.

1. Seksualność między błogosławieństwem a przekleństwem. Seksualność oderwana od miłości wiernej i płodnej, staje się przekleństwem i drogą do śmierci.

Codziennie przekonujemy się o tym, że człowiek potrafi w błędny, a nawet w zaburzony sposób przeżywać i wyrażać swą seksualność. W przypadku ludzi niedojrzałych i nieszczęśliwych zachowania seksualne często prowadzą do przemocy, uzależnień, chorób wenerycznych, przestępstw, rozpadu małżeństwa, cierpienia dzieci. Nieodpowiedzialne i błędne zachowania seksualne mogą powodować aż tak wielką krzywdę, że kodeksy karne wszystkich krajów uznają wiele zachowań seksualnych za przestępstwa i przewidują za nie wysokie kary. Im bardziej niedojrzały i nieszczęśliwy jest dany człowiek, im bardziej cierpi na skutek zaburzonych więzi rodzinnych i rówieśniczych, im więcej przeżywa trudności psychicznych czy dręczących go problemów, im bardziej brakuje mu w życiu radości i miłości – tym bardziej atrakcyjna wydawać mu się będzie seksualność i tym częściej traktował będzie zachowania seksualne jako sposób na odreagowanie napięć i w nich będzie szukał szczęścia. Takiemu człowiekowi grozi popadnięcie w patologie i uzależnienia w tej dziedzinie.
Człowiek dojrzały uświadamia sobie oczywisty fakt, że jedynie w małżeństwie współżycie seksualne jest czymś dojrzałym i odpowiedzialnym. Wynika to nie tylko z zasad moralnych czy religijnych, ale także z norm, które określają zdrowie psychiczne. Otóż człowiek zdrowy psychicznie potrafi dobierać gesty i zachowania w sposób proporcjonalny do więzi, jakie łączą go z drugą osobą. Istnieją takie gesty i zachowania, które można odnosić do każdego spotkanego człowieka (np. uśmiech). Jednak nie każdemu podajemy rękę, a tym bardziej nie z każdym witamy się pocałunkiem. Stosowanie tych gestów wobec wszystkich ludzi byłoby przejawem zaburzeń psychicznych albo oznaką choroby sierocej.
Niektóre gest są aż tak wyjątkowe i niezwykłe, że są gestami „ścisłego zarachowania”. Należy do nich przede wszystkim współżycie seksualne. Jest to bowiem jedyne zachowanie, które może być zachowaniem odpowiedzialnym wyłącznie w jednym kontekście: miłości małżeńskiej. Gdyż takie współżycie jest wyrazem nie tylko miłości małżeńskiej ale także rodzicielskiej, która jest nastawiona na to, aby przyjąć nowe życie.
Młodzi rozpoczynając przedwczesną inicjację seksualną popadają w uzależnienia podobne do alkoholowego czy narkotycznego, co przejawia się w nadmiernej koncentracji na seksualności, niezdolności do kierowania własnym ciałem oraz stopniowym obojętnieniu na bodźce seksualne. W konsekwencji dla osiągnięcia podobnego jak poprzednio stopnia przyjemności, dany człowiek potrzebuje coraz mocniejszych bodźców. Przedwczesna inicjacja seksualna uczy także błędnej filozofii życia, w której dążenie do doraźnej przyjemności staje się najwyższą normą postępowania, a to wyklucza dojrzewanie do miłości. Kolejnym efektem jest frustracja, gdyż młodzi ludzie ulegają zwykle iluzji, że współżycie seksualne wystarczy im do osiągnięcia radości i zbudowania trwałej więzi. Tymczasem po chwilowym oczarowaniu pojawia się bolesne rozczarowanie.
Człowiek jest osobą cielesną, czyli kimś, kto wyraża siebie za pośrednictwem ciała, płciowości i seksualności. Z tego względu wymiar seksualny jest obecny również w życiu tych osób, które nie zawierają małżeństwa i które powstrzymują się od współżycia seksualnego. Zwykle patrzymy na seksualność w sposób powierzchowny i redukujemy ją do popędu fizycznego i kontaktu erotycznego. Jesteśmy wtenczas skłonni patrzeć na seksualność głównie – a czasem jedynie – przez pryzmat nakazów i zakazów moralnych, które odnoszą się do tego właśnie wymiaru ludzkiej egzystencji. Tracimy wówczas z oczu fakt, że jedną skrajnością jest seksualne nieuporządkowanie, aż do wyuzdania i demoralizacji włącznie, a drugą – negacja własnej seksualności, wyrażająca się poprzez oziębłość w kontaktach międzyludzkich, a także poprzez niezdolność do wyrażania czułości czy radości życia. Symbolami fizycznej i czułej obecności stali się w naszych czasach bł. Matka Teresa z Kalkuty i bł. Jan Paweł II.

2. Specyfika seksualności człowieka. Dojrzałe kierowanie seksualnością wymaga dojrzałości we wszystkich innych sferach.

Na wyrażaną seksualność mają wpływ wszystkie sfery człowieczeństwa: sfera cielesna, płciowa, psychiczna, moralna, duchowa, społeczna, religijna, prawna, obyczajowa, a także sposób przeżywania wolności i wartości. W świecie zwierząt seksualność jest całkowicie zdeterminowana przez instynkty i popędy. Zachowania zwierząt nie są ani wolne ani świadome. Dlatego u zwierząt nie ma zaburzonych czy patologicznych zachowań seksualnych. Zwierzęta nie potrzebują wychowania seksualnego, gdyż automatycznie wykonują program zachowań, który został wpisany w ich naturę. Tymczasem człowiek nie jest zniewolony popędami ani instynktami. Jest on w stanie kierować własną seksualnością, korzystając ze swej świadomości i wolności i opierając się na ideałach i wartościach, którym hołduje.
Seksualność wiąże się ściśle ze sferą moralną . Im bardziej zawężona czy zaburzona jest wrażliwość moralna, tym częściej wyrządza on krzywdę sobie i innym przez nieodpowiedzialne i grzeszne zachowania seksualne. Sfera seksualna wiąże się także ze sferą duchową, czyli ze zdolnością człowieka do zrozumienia samego siebie oraz sensu swego życia. O specyfice seksualnej człowieka świadczy też jej silne powiązanie ze sferą wartości. Człowiek jest bowiem w stanie postawić czystość i odpowiedzialność wyżej niż doraźną przyjemność, karierę, pieniądze, a nawet swe życie. Bezpośredni związek istnieje też między seksualnością człowieka a jego wolnością. Kto nie dojrzał do wolności albo tak naiwnie jej używa, że ją traci, ten traci również zdolność świadomego i odpowiedzialnego kierowania s3.ą seksualnością. Zwykle sfera ta staje się wtedy miejscem kolejnego zniewolenia i szczególnie bolesnej porażki.
Seksualność wiąże się ściśle również z postawą człowieka w wymiarze społecznym. Sposób kontaktowania się z innymi ludźmi w znacznym stopniu zależy od sposobu przeżywania i wyrażania swej seksualności. Ludzie, którzy w kontakcie z innymi są agresywni, prymitywni czy cyniczni, podobnie, a zatem w sposób agresywny, prymitywny czy cyniczny – wyrażają swoją seksualność. Natomiast ci, którzy w kontakcie z innymi ludźmi kierują się szacunkiem, miłością i odpowiedzialnością, w podobny sposób – a zatem kierując się szacunkiem, miłością i odpowiedzialnością – wyrażają swą seksualność.
Seksualność człowiek ma ponadto związek z jego religijnością. Okazuje się, że ludzie, którzy mają pogłębioną więź z Bogiem, wykazują się zwykle znacznie większą rozwagą i dojrzałością w sferze seksualnej niż ateiści czy osoby obojętne religijnie. Wśród osób wierzących i praktykujących jest znacznie mniej erotomani, patologii seksualnych, aborcji, prostytucji, gwałtów czy zachorowań na AIDS. Nie oznacza to jednak, że dla ludzi wierzących i praktykujących sfera seksualna jest mniej atrakcyjna. Oznacza to tylko większą dojrzałość w przeżywaniu więzi międzyosobowych, jak również wolność emocjonalną, intelektualną, moralną i duchową, a zatem niezależność jaką może osiągnąć tylko człowiek żyjący w przyjaźni z Panem Bogiem.

3.Edukacja seksualna czy wychowanie? Edukacja seksualna to ukrywanie wiedzy o płodności, o zawodności prezerwatyw i o szkodliwości antykoncepcji.

Środowiska liberalne, które uznają same siebie za nowoczesne i postępowe, od kilkunastu już lat próbują wyeliminować z polskich szkół wychowanie do życia w rodzinie, a w to miejsce chcą wprowadzić tzw. „edukację seksualną”. Jednocześnie usiłują ukryć zasadniczą różnicę, jaka zachodzi pomiędzy faktycznym wychowaniem do odpowiedzialnych postaw w sferze seksualnej a wychowaniem pozornym, które w praktyce staje się instruktażem technik współżycia i prymitywną formą reklamy środków antykoncepcyjnych. Edukacja seksualna oparta jest na naiwnym założeniu, że sama wiedza wystarczy, by wychowanek w rozsądny sposób kierował sferą seksualną i by w odpowiedzialny sposób odnosił się do samego siebie oraz do osób drugiej płci. Takie założenie jest podobnym mitem jak przekonanie, że wiedza z zakresu dietetyki sprawi, iż ktoś będzie się zdrowo odżywiał lub że znajomość kodeksu karnego gwarantuje, iż ten, kto tę wiedzę posiada, nigdy nie popełni przestępstwa czy też znajomość różnych chorób i ich leczenia sprawi, że posiadający tę wiedzę nigdy nie zachoruje.
Dla środowisk liberalnych wiedza o seksualności to w rzeczywistości tworzenie fikcyjnego obrazu seksu jako łatwej rozrywki, bez konsekwencji i bez odpowiedzialności. Jest to zachęta do wyuzdania seksualnego i do demoralizacji, a także nieoficjalna promocja antykoncepcji i aborcji. Edukacja seksualna to zachęcanie dzieci i młodzieży do chorej filozofii życia, w której przyjemność staje się ważniejsza od osoby i od jej godności. Prowadzi to do wulgaryzacji więzi, a także do dramatów życiowych, gdyż w żadnej dziedzinie krzywdy nie są aż tak bolesne i aż tak trwałe, jak właśnie w sferze seksualnej.
Tymczasem kompetentni wychowawcy wiedzą, że seksualność to nie sfera łatwej rozrywki czy niezobowiązującej do niczego zabawy. Wychowawcy wiedzą o tym, że seksualność jest błogosławieństwem jedynie dla ludzi dojrzałych, gdyż staje się miejscem wyrażania miłości małżeńskiej oraz miejscem odpowiedzialnego przekazywania życia. Natomiast dla ludzi niedojrzałych seksualność staje się przekleństwem, gdyż bywa miejscem wyrażania przemocy (do gwałtów włącznie) oraz miejscem przekazywania śmierci (do AIDS i aborcji włącznie). Wychowanie mądre to promowanie dojrzałej hierarchii wartości, na której czele stoi człowiek ze swoją godnością oraz ze swoim powołaniem do świętości i czystości. To wreszcie fascynowanie wychowanka perspektywą dorastania do mądrości i wolności w tej ważnej sferze życia.

4. Kryteria dojrzałości w sferze seksualnej. Seksualność to najbardziej intymny przejaw największej miłości między kobietą a mężczyzną.

Z uwagi na niezwykłość i złożoność ludzkiej seksualności każdy człowiek potrzebuje odpowiedzialnego wychowania oraz czujności i solidnej dyscypliny w tej sferze. Dowodem dojrzałości w tej sferze jest to, że dany człowiek ani nie traktuje tej sfery jako tabu, ani nie odczuwa chorej ciekawości w tych sprawach. Istotnym elementem wychowania w sferze seksualnej, opartego na antropologii biblijnej, jest odwoływanie się do pozytywnej motywacji. Seksualność nie jest złem, które wymaga walki czy unicestwienia, lecz dobrem, z którego – jak z każdego dobra – należy korzystać roztropnie. Odwoływanie się głównie do nakazów i zakazów. Sprawia, że młodzi odbierają to jako ograniczenie ich wolności i tłumienie ich potrzeb, co prowadzi do buntu z ich strony.
Człowiek dojrzały jest świadomy tego, ze poza potrzebami seksualnymi ma on też wiele innych potrzeb fizycznych (troska o zdrowie), psychicznych (doświadczenie miłości, poczucie bezpieczeństwa), duchowych (rozumienie samego siebie i sensu swego życia), moralnych (respektowania hierarchii wartości i sumienia), społecznych (pozytywne więzi z Bogiem, z ludźmi i z samym sobą).
Sumienie to ten niezwykły wymiar człowieczeństwa, dzięki któremu każdy z nas posiada zdolność odróżniania tego, co nas rozwija, od tego, przez co wyrządzamy krzywdę samym sobie lub innym ludziom. Pierwszą skrajnością jest tu subiektywizm moralny. Ma on miejsce wtedy, gdy ktoś przypisuje sobie – podobnie jak Adam i Ewa – władzę ustalania tego, co jest moralnie dobre, a co złe. Ludziom, którzy ulegają tego typu naiwności, trzeba cierpliwie i stanowczo ukazywać fakt, iż człowiek potrafi wmówić sobie, nawet to, że oczywiste zło jest czymś dobrym. Są przecież ludzie, którzy uważają, że czymś dobrym jest kradzież, zabijanie dzieci w fazie rozwoju prenatalnego, narkotyki, samobójstwo czy eutanazja. Żaden sąd nie uniewinni gwałciciela tylko dlatego, że subiektywnie uważa on, iż gwałt to rzecz normalna i dobra. Drugim błędem w postawie sumienia jest obiektywizm moralny. Czyli patrzącemu wydaje się, że z zewnątrz zachowanie danego człowieka jest moralnie słuszne, ale motywacje, intencje czy subiektywne przeżycia tego człowieka są niedojrzałe czy wręcz niemoralne. Zdarza się przecież, że ktoś wykonuje z przewrotną motywacją czyny, które z zewnątrz wydają się przejawem miłości. Zdarza się, że ktoś zewnętrznie panuje nad swym ciałem a w sercu dopuszcza się cudzołóstwa.
Człowiek dojrzały ma świadomość, że najszczersza nawet miłość nie jest jeszcze podstawą do współżycia seksualnego. Jedynie po zawarciu małżeństwa przychodzi czas na budowanie dojrzałej więzi seksualnej.

5. Seksualność i czystość. Dla tych, którzy nie kochają, czystość nie jest ani zrozumiała, ani możliwa.

Nie jest łatwo mówić o czystości w naszych czasach. Podobnie jak nie jest łatwo mówić o wiernej i nieodwołalnej miłości, mimo, że każdy z nas za taką właśnie miłością tęskni najbardziej. Czysta, szlachetna miłość to zwykle temat tabu w dominującej dziś kulturze, która skupia się głównie na tym, co w człowieku jest zwierzęce, cielesne, popędowe. Młodzi ludzie mają ambicje aby panować nad światem, ale wielu z nich rezygnuje z aspiracji, by panować nad samym sobą. Co gorsza, wielu nastolatków czyni to, co niszczy ich własne marzenia o założeniu trwałej rodziny i o życiu w radości. Mówiąc o czystości, trzeba ukazywać fundamenty, na których ona się opiera.
Czystość ma wymiar teologiczny (relacja człowieka do Boga), osobisty (relacja człowieka do samego siebie) i społeczny (relacja człowieka do innych ludzi). Wymiar teologiczny czystości jest najważniejszy dla zrozumienia istoty czystości i dla trwania w niej. Potrzeba i sens czystości wiąże się bezpośrednio z tym, kim jest człowiek i dlaczego został powołany do życia. Bóg stworzył ludzi po to, żeby kochali i doświadczali radości, a nie po to, żeby pożądali i szukali jedynie chwilowej przyjemności. Czystość to życie na podobieństwo Boga i trwanie w Jego świętej miłości. Właśnie dlatego czystość jest możliwa wtedy, gdy człowiek trwa w przyjaźni z Chrystusem i gdy spotyka się z Nim w sakramentach, poprzez które On go uświęca, umacnia i przemienia. Czystość to owoc Ducha Jezusa, Ducha Miłości. Jest to zatem najpierw postawa i cnota religijna. Człowiek czysty ma świadomość, że mieszka w nim Bóg i że żadne jego spotkanie z samym sobą czy z drugim człowiekiem – nawet to najbardziej intymne – nie powinno naruszać jego więzi z Bogiem.
Czystość w wymiarze teologicznym wyraża się zatem we wnętrzu człowieka i sprawia, że on sam oraz jego więzi z innymi ludźmi stają się błogosławione (por. Mt 5, 8). Konsekwencją odejścia od Boga jest odejście od samego siebie i utrata czystości. Prowadzi to do ubóstwiania siebie, innych ludzi lub jakichś rzeczy i do przedkładania doraźnej przyjemności nad miłość i świętość. Utrata czystości wiąże się z zaparciem się samego siebie i własnej godności oraz z wchodzeniem na drogę prowadzącą do dramatycznych krzywd, grzechów i cierpień.
Drugim wymiarem czystości człowieka jest wymiar osobisty (psychofizyczny i duchowy). Chodzi tu o zachowanie czystości w kontakcie z samym sobą, o zdolność do integracji wszystkich wymiarów swojego człowieczeństwa – a zwłaszcza cielesności, płciowości, seksualności i uczuciowości – wokół miłości. Człowiek czysty to ktoś, kto zachwyca się miłością, w kim mieszka miłość i kto w konsekwencji nie chce ubrudzić się żadną myślą, słowem czy zachowaniem, które nie jest godne dziecka Bożego. Czystość osobista oznacza zarówno panowanie nad sobą (opanowanie cielesnych namiętności i emocjonalnych poruszeń), jak i wzrastanie w świętości (por. 1 Tes 4, 3-5). Wyraża się w czystości intencji, myśli i zachowań. Prowadzi do coraz większej mądrości i do radości życia. Brak czystości w wymiarze osobistym powoduje skupianie się na swej cielesności, na swych instynktach i popędach, na szukaniu chwilowej przyjemności za każdą cenę. Przejawy nieczystości mogą być wielorakie, począwszy od masturbacji i oddawania się pornografii, a skończywszy na uzależnieniach, skrajnym egoizmie, demoralizacji i zachowaniach przestępczych. Właśnie dlatego człowiek nieczysty nie jest zdolny do współtworzenia szczęśliwego małżeństwa i do założenia trwałej rodziny.
Trzecim wymiarem czy aspektem czystości jest wymiar społeczny. Czystość w tym aspekcie oznacza odnoszenie się do innych osób z miłością dojrzałą, bezinteresowną i wierną. Czystość to cnota moralna, która gwarantuje zachowanie szlachetnej, przejrzystej postawy wobec innych ludzi, a szczególnie wobec osób drugiej płci. Czystość pomaga stawać się darem dla drugiej osoby, a nieczystość sprawia, że człowiek staje się złodziejem, który chce wykraść drugiemu człowiekowi jego godność i niewinność. Człowiek który nie panuje nad popędem i nad pożądaniem, skazuje samego siebie na krzywdy i grzechy. Zamienia on zachowania seksualne coraz bardziej w mechanizmy, nieludzki seks. Natomiast człowiek, który naprawdę kocha, zaskakuje współmałżonka czułością i bliskością.
Czystość rozumiana właściwie nie jest efektem zbędnego umartwienia się ani nie wynika z lęku przed ciałem, seksualnością czy przyjemnością. Wynika natomiast z postawienia miłości na pierwszym miejscu – w kontakcie z każdym człowiekiem i w każdej sytuacji. Czystość chroni człowieka przed pokusą używania drugiej osoby (lub samego siebie!). Czystość ma za zadanie wyzwalać miłość z postawy użycia. Wartość każdej osoby nieskończenie przewyższa wartość przyjemności. Dążenie do czystości motywowane jest zatem czymś nieporównywalnie większym niż jedynie lękiem przed skutkami nieczystości. Człowiek dojrzały czuwa nad tym, żeby zachować czystość. Motywuje go do tego miłość do Boga i do człowieka oraz respektowanie godności dziecka Bożego, jaką posiada ona sam oraz każda osoba.
Współżycie przed ślubem to jedynie spotkanie mężczyzny i kobiety. Współżycie po ślubie to spotkanie męża i żony, którzy są dla siebie nawzajem darem od Boga. Nieczystość powoduje odrywanie ciała od duszy i pogardzanie duszą. Antykoncepcja oznacza traktowanie kobiety jak rzeczy, która zawsze powinna być do dyspozycji mężczyzny. Tymczasem miłość prowadzi do wzajemnego szacunku i do odpowiedzialności obojga za ich współżycie seksualne.