Kim jest wychowanek?

Wychowawca to ktoś, kto rozumie, kim jest człowiek i jakie są jego ograniczenia.

  1. 1. Wychowanek jest osobą – Być osobą to nie mieści się ani w tym świecie, ani w samym sobie.

gr. PROSOPON, łac. PERSONARE

  1. 2. Wychowanek: ktoś kochany i zdolny do miłości – Definicja człowieka jako istoty rozumnej i wolnej nie wyjaśnia naszej tajemnicy, gdyż nie mówi nic o miłości.

Być człowiekiem to być kimś, w kim wszystko woła o miłość i kto za pomocą wszystkiego, co ma, potrafi ową miłość wyrażać i potwierdzać. Drugą osobę kocham ja cały, a nie moja „wola” czy moja „miłość”! Gdy naprawdę kocham, wtedy potrzebuję ciała po to, by osłonić tę drugą osobę przed niebezpieczeństwami i pracować na jej rzecz. Podobnie potrzebuję mojej płciowości po to, by chronić i wspierać tę osobę na sposób właściwy mojej płci, czyli wynikający ze szczególnych uzdolnień, jakie są związane z byciem mężczyzną lub z byciem kobietą. Kocham dojrzale wtedy, gdy drugą osobę wspieram moją mądrością, stanowczością, wiernością, moim sumieniem i moją hierarchią wartości, a zwłaszcza mocą mojej przyjaźni z Bogiem. Kochać to stawać się dla drugiej osoby sejfem, którego szyfrem gwarantującym bezpieczeństwo, nie jest kombinacja cyfr – gdyż tę można rozszyfrować – lecz moja świadomość, wrażliwość moralna, wolność, odpowiedzialność, więź z Bogiem. Gdy kocham całym sobą, wtedy żadne instynkty, popędy, hormony, feromony czy uczucia nie przeszkodzą mi w troszczeniu się o rozwój tej drugiej osoby. Kochać może tylko ten, kto jest silniejszy od różnych nacisków i skłonności, jakie tkwią w jego człowieczeństwie. Rozwój wychowanka poza miłością nie jest możliwy. (rodzina – tak, a np. nauczyciel – już nie).

  1. 3. Wychowanek to ktoś bezcenny – Człowiek jest aż tak bezcenny, że nawet Bóg nikogo z nas nie traktuje jak swoją własność.

Wychowawca to ktoś, kto wyjaśnia wychowankowi, że można posiadać wszystko poza osobami. Moją własnością może być: jedzenie, książka, dom, samochód, komputer, a nawet jakaś gwiazda we wszechświecie, ale nie druga osoba. Fakt, że jestem osobą, sprawia, że nie tylko nikomu innemu nie wolno traktować traktować mnie jak swoją własność, ale że nawet ja sam nie mogę traktować siebie w taki sposób, jakbym był właścicielem siebie! Nikt z nas nie jest twórcą samego siebie. Człowiek jest owocem miłości innych osób.

  1. 4. Wychowanek nie ma granic rozwoju – Jedynym sposobem uchronienia wychowanka przed regresem jest mobilizowanie go do nieustannego rozwoju.

Wychowanek to ktoś, kto w sferze cielesnej podobny jest do zwierząt. Jednak wszystko inne jest w nim nie z tej ziemi, gdyż wszystkie inne sfery człowieczeństwa pochodzą bezpośrednio od Boga! Wychowanek to ktoś stworzony na obraz i podobieństwo Boga. Dlatego mądry wychowawca nie będzie dążył do tego by wychowanek naśladował jego, ale Chrystusa. Skoro człowiek jest podobieństwem i obrazem Pana Boga zatem nie ma granic rozwoju. Nikt z nas w swym sposobie myślenia, decydowania i kochania nie stanie się nigdy na tyle podobny do Boga, by nie mógł stać się jeszcze bardziej do Niego podobnym.

Odpowiedzialny wychowawca wie, że miłość do wychowanków nie jest tym samym, co tolerancja. Nie jest też tym samym, co akceptacja. Kto odnosi się do ludzi z tolerancją – zamiast z miłością – ten mówi „rób co chcesz”, a ten kto kocha mówi: „pomogę ci stawać się codziennie kimś większym od samego siebie”. Tolerancyjny będzie mógł być człowiek dopiero w niebie – bo tam ludzie nie będą krzywdzić siebie wzajemnie. W doczesnych realiach, w jakich żyjemy, powiedzieć komuś: „rób co chcesz” to tak jakby powiedzieć mu „Twój los mnie nie interesuje”. Miłość wiąże się z troską o drugiego człowieka, a tolerancja to wyraz obojętności na jego los.

Tolerować zachowania człowieka można – i to z pewnymi ograniczeniami – jedynie w odniesieniu do smaków i gustów. Nie można natomiast odwoływać się do tolerancji w odniesieniu do sposobów postępowania, gdyż niektóre zachowania człowieka bywają aż tak bardzo szkodliwe, że zakazane są nawet kodeksem karnym, a nie tylko normami moralnymi.

Akceptować drugiego człowieka to mówić mu: „bądź sobą, pozostań na tym etapie rozwoju, który już osiągnąłeś”. Tego typu przesłanie jest w oczywisty sposób błędne i naiwne w odniesieniu do tych ludzi, którzy przeżywają poważny kryzys. Nikt roztropny nie będzie zachęcał narkomana czy złodzieja, żeby pozostał „sobą”. Rozwój człowieka nie ma granic. Akceptacja to jakby zamrażarka, która hibernuje danego człowieka w już osiągniętej fazie rozwoju. Tymczasem miłość to największa moc we wszechświecie. To moc aż tak niezwykła, że zdolna przemienić każdego człowieka. Jeśli jakiś wychowanek mając 16 lat wyróżnia się dojrzałością daleko ponad swój wiek a zatrzyma się w tej fazie rozwoju, to wejdzie na drogę regresu i kryzysu.

  1. 5. Wychowanek to ktoś zagrożony – Wychowawca to ktoś, kto potrafi ratować wychowanków przed ich własną słabością.

Po grzechu pierworodnym – każdy z nas jest kimś poważnie zagrożonym. Zagrożenia pochodzące z zewnątrz to ludzie cyniczni i niedojrzali, a zagrożenia wewnętrzne – to własna słabość, naiwność, grzeszność. Człowiek jako jedyne stworzenie na tej ziemi potrafi krzywdzić nie tylko innych ludzi, ale także samego siebie.

Sytuację człowieka w życiu doczesnym symbolizują dwie opowieści biblijne: historia Józefa, sprzedanego przez braci do Egiptu, oraz historia syna marnotrawnego, który opuszcza kochającego go ojca. Józef, młody i szlachetny syn Jakuba, jest zagrożony z zewnątrz, ze strony swych najbliższych, którzy mu zazdroszczą i którzy chcą go skrzywdzić. Niektórzy z braci są naiwni i ulegają namowom gorszych od siebie. Inni okazują się okrutni i bezwzględni. Nie zabijają Józefa tylko dlatego, że mogą zarobić pieniądze, sprzedając go do niewoli. Wiele osób, zwłaszcza wśród dzieci i młodzieży, znajduje się obecnie w podobnej sytuacji, gdyż są krzywdzeni przez innych ludzi, bywają krzywdzeni przez niedojrzałych czy naiwnie dobrotliwych rodziców. Chodzi tu o mało krytycznych rodziców, którzy ulegają „poprawnemu” politycznie mitowi o wychowaniu bez stresów i wymagań czy o wychowaniu przez brak wychowania. Młodzi bywają zagrożeni przez niekompetentnych nauczycieli, którzy tolerancję stawiają ponad miłość i odpowiedzialność. Mamy wśród współczesnej młodzieży takich „Józefów” sprzedanych w niewolę różnego rodzaju uzależnień, w niewole popędów i agresji, w niewolę toksycznych gier komputerowych i czasopism, w niewole psychicznie i moralnie trującej mody czy obyczajów.

Historia syna, który odchodzi od serdecznego ojca, uświadamia nam fakt, że człowiek zagrożony jest nie tylko z zewnątrz, ale także od wewnątrz. Zagraża sam sobie. Potrafi kierować się iluzjami i fałszywymi wartościami. Potrafi utracić wszystko: miłość, prawdę, zdrowie, radość życia, nadzieję na przyszłość. Za chwile przyjemność jest w stanie zapłacić każdą dosłownie cenę. Także wtedy, gdy jego zachowanie prowadzi do bolesnych konfliktów, krzywd czy uzależnień. Syn marnotrawny nie został oszukany przez złych dorosłych czy przez niedojrzałych rówieśników. Przeciwnie, miał szczęście wzrastać u boku kochającego go ojca. Ale również w takiej sytuacji pozostał kimś zagrożonym. Po grzechu pierworodnym każdy wychowanek jest wewnętrznie zraniony. Łatwiej jest mu wybierać drogę przekleństwa i śmierci niż drogę błogosławieństwa i życia. Łatwiej jest czytać te książki i gazety, które nie stawiają wymagań, niż te które ukazują miłość i prawdę. Łatwiej jest integrować się z ludźmi, którzy są prymitywni, niż z tymi którzy są szlachetni. Łatwiej praktykować demokrację i tolerancję niż miłość i prawdę. Właśnie dlatego mądrzy wychowawcy wiedzą, że w niektórych sytuacjach powinni ratować wychowanka przed nim samym i przed jego własną słabością.

  1. 6. Wychowanek powołany do świętości – Im bardziej dorasta ktoś do świętości, tym bardziej naśladuje Chrystusa w niepowtarzalny sposób.

Wychowanek to ktoś, komu łatwiej czynić zło, którego nie chce, niż dobro, którego szczerze pragnie. Mimo to mamy moralny obowiązek chronić w sobie i wychowankach podobieństwo do Stwórcy i dorastać do świętości. Wychowawcy często mylą i wpadają w skrajność w prowadzeniu do świętości.

Skrajność pierwsza to mylenie świętości z doskonałością. Tymczasem człowiek który dąży do doskonałości usiłuje być jak Bóg, natomiast człowiek który dąży do świętości, pragnie naśladować Boga. Świętość mylona z perfekcjonizmem i doskonałością przeraża, gdyż słusznie, jawi się jako coś nieosiągalnego dla człowieka.

Skrajność druga to ukazywanie takiej świętości, która nikogo nie pociąga ani nie fascynuje, lecz przeciwnie, jawi się jako coś negatywnego i niechcianego. Na przykład karykaturalną wizją świętości jest kojarzenie jej z cierpiętnictwem, z pokornym dźwiganiem niezawinionego krzyża czy z zacofaniem. Wypacza jej obraz także przekonanie, iż święty to jakiś odludek czy dziwak, człowiek nadstawiający policzek do bicia, albo dewot, który tylko na chwilkę wychodzi z kościoła, a i to jedynie po to, by kupić kolejne pobożne czasopismo. Tego typu karykatury świętości sprawiają, że za „świętego” uważa się kogoś, kto bardziej kocha cierpienie niż Boga i ludzi.

Tymczasem w perspektywie biblijnej świętość to najpiękniejsza normalność, jaką może osiągnąć człowiek. Jest to bowiem normalność oparta na respektowaniu norm Ewangelii oraz na naśladowaniu Jezusa Chrystusa, który jest ostateczną normą rozwoju dla każdego człowieka. Ludzie szlachetni fascynowali się Jego słowami i czynami, a ludzie cyniczni i przewrotni wpadali w popłoch w Jego obecności. Jezus kochał wszystkich ludzi, ale każdemu okazywał miłość inaczej, w zależności od sposobu postępowania człowieka. Ludzi szlachetnych Jezus wspierał, błądzących twardo upominał, przed krzywdzicielami się bronił, postępujących po faryzejsku publicznie demaskował, a los Kościoła zawierzał wyłącznie tym, którzy kochali bardziej niż inni. Święty to ten, kim fascynują się ludzie dobrej woli i na którego zasadzkę przygotowują ludzie przewrotni. Święty, to ktoś, kto w błogosławiony sposób żyje w twardej rzeczywistości. To ktoś, kto jest panem samego siebie. To wreszcie ktoś, kto jest dla innych darem, ale kto nigdy nie staje się naiwną ofiarą.

  1. 7. Kryteria dojrzałości wychowanków – Dojrzały wychowanek rozumie, że jego los doczesny i wieczny zależy od tego, czy nauczy się kochać.

Dojrzały wychowanek nie skupia się na swoich przeżyciach i nastrojach, lecz wyciąga z nich wnioski i nieustannie koryguje swoje postępowanie. Jest coraz bardziej niezależny od swoich rówieśników. Nie boi się samotności. Potrafi pójść pod prąd. Nie ulega emocjonalnym szantażom, typu „zostaniesz sam jeśli do nas nie dołączysz”. Myśli w sposób realistyczny, a nie w sposób „pozytywny”, gdyż tak zwane „pozytywne” myślenie w najlepszym przypadku jest selektywne, a w najgorszym – prowadzi człowieka do funkcjonowania w atmosferze miłego oszukiwania samego siebie i w świecie fikcji.

Dojrzały wychowanek to ktoś posługujący się zdolnością myślenia, ale nie skupiający się wyłącznie na nim, przeciwnie będzie używał myślenia po to, by wymyślać własną „rzeczywistość”, w której jedynymi prawdziwymi rzeczami będą krzywda, kryzys i cierpienie.

Dojrzały wychowanek jest wierny przyjętym przez siebie zobowiązaniom. W obliczu trudności nie szuka rozwiązań łatwych, lecz interesują go wyłącznie rozwiązania prawdziwe. Odnosi się z życzliwością do wszystkich ludzi, ale osobiście wiąże się tylko z tymi, którzy chcą i potrafią go zrozumieć, uszanować, wspierać. Przeżywa serdeczną przyjaźń z Bogiem, od Którego uczy się sztuki życia na ziemi. Troszczy się o równie serdeczną i pogłębioną więź z rodzicami oraz rodzeństwem. Znajduje szlachetnych przyjaciół i włącza się do jakieś grupy formacyjnej.

Dojrzały nastolatek ma poczucie sensu życia i wynikające z niego cele, aspiracje, marzenia. Wie, że najpiękniejsze nawet marzenia nie spełnią się bez jego osobistego wysiłku, a zwłaszcza bez codziennej dyscypliny. W żadnej ważnej sprawie nie czeka na „uśmiech losu” i nie liczy na „szczęśliwy przypadek . Wie, że jego los zależy od pracy nad sobą, od więzi które tworzy i od wartości, które stawia na straży tychże więzi. Potrafi roztropnie ryzykować i zdaje sobie sprawę z tego, że największym ryzykiem jest nie ryzykować w ogóle. Nie krzywdzi innych i nie pozwala aby go krzywdzono. Nie pojawia się w tych miejscach czy środowiskach, w których dominują demoralizatorzy albo ludzie prymitywni.

Dojrzały wychowanek nigdy się nie nudzi, gdyż dzięki przyjaźni z Bogiem, a także dzięki bogactwu własnego człowieczeństwa i radosnym więziom z szlachetnymi ludźmi ma wiele pomysłów na mądre wykorzystanie czasu każdego dnia i w każdej sytuacji. Zdaje sobie sprawę, że najważniejsza jest rodzina a nie wykształcenie czy kariera. Wie, że życie dla kariery czy pieniędzy to zbyt mało, by osiągnąć trwałe szczęście i doświadczyć prawdziwej radości. Nie szuka „partnerów” lecz niezawodnych przyjaciół. Nie interesują go jakiekolwiek używki, ponieważ nikomu i niczemu (poza Bogiem) nie poświęci swojej wolności, godności, sumienia, świętości czy zbawienia.

Dorastanie do tego typu dojrzałości, zaczyna się od racjonalnego, czyli mądrego myślenia oraz od stawiania sobie ważnych i odważnych pytań: Czy istnieję tylko po to, by zdobyć łatwe pieniądze i zapewnić sobie wygodne życie? Czy jakakolwiek przyjemność może mi wystarczyć do szczęścia? Jaki sposób postępowania prowadzi do błogosławieństwa i życia, a jaki do przekleństwa i śmierci? Kto może być moim wiernym towarzyszem w drodze do rozwoju i szczęścia?

Ważnym sprawdzianem solidnego wychowania jest zdolność budowania dojrzałych więzi z osobami drugiej płci. Szlachetnie wychowany mężczyzna czy szlachetnie wychowana kobieta to taka osoba, która jest zdolna do zawarcia szczęśliwego małżeństwa i do założenia trwałej rodziny, czyli takiej, w której wszyscy mogą czuć się kochani i bezpieczni. Człowiek szlachetnie wychowany to ktoś tak mądry, odpowiedzialny, wolny i pracowity, że jest w stanie z radością i czułością wypełnić najbardziej niezwykłą przysięgę, do jakiej zdolny jest człowiek: „ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość oraz że cie nie opuszczę aż do śmierci”.

Dojrzały wychowanek ma świadomość, że nie jest powołany do tego, by stawać się podobnym do swoich rodziców czy do innych, najwspanialszych nawet wychowawców. Wie, że zarówno on sam, jak i jego wychowawcy powinni stawać się coraz bardziej podobni do Jezusa, ale każdy na swój niepowtarzalny sposób. Dojrzały wychowanek to nie portret ani imitacja swego wychowawcy, lecz to niepowtarzalna osoba. W wychowaniu nie ma klonowania! Wychowanie to nie socjalizacja jak w komsomolskim kolektywie. To także nie indywidualizacja w znaczeniu formowania jednostki skupionej na samej sobie. Prawdziwe wychowanie to personalizacja, czyli stawanie się szczęśliwą osobą poprzez dojrzałe więzi z Bogiem, z samym sobą i z bliźnimi.

Dojrzały wychowanek to ktoś, kto nie skupia się na sobie. To ktoś, kto zapomina o sobie – nie dlatego jednak, że cierpi na sklerozę lub boi się kontaktu z samym sobą. To zapominanie o sobie wynika z pragnienia, by zrobić w sobie miejsce, znaleźć w sobie jak najwięcej przestrzeni dla innych osób.